Tę szatkę uszyłam dla Ani, która właśnie dziś stała się chrześcijanką i moją chrzestną córeczką. Wyglądała w niej uroczo, bo to urocze, często uśmiechające się czteromiesięczne dziewczątko.
A teraz parę słów o szatce.
Powstała w kilka dni pracowitego, roboczego tygodnia.Materiał został odzyskany z kołderki, którą kupiłam w ciuchbudzie.Urzekła mnie koronka i choć, kiedy kupowałam, nie wiedziałam jeszcze po co, jak się później okazało, cel się sam określił.Kiedy dowiedziałam się, że "będę matką", postanowiłam zająć się przygotowaniem szatki.Mama Ani dała mi na wzór jakąś sukieneczkę, kołderka uległa rozpruciu, a następnie pocięciu "na oko".Szczerze mówiąc ten etap pracy był najtrudniejszy dla domorosłej krawcowej, którą jestem. Potem już samo szycie, doszycie koronki, zapięcia z tyłu i wyhaftowanie złotą nitką imion prostym ściegiem "za igłą" nie wymagającym specjalnych umiejętności. Efekt wszystkim się spodobał i Ania "przyoblekła się" w królewskie, bo Boże dziecko.